Czasami śnię na jawie, albo wpadam w głęboką melancholię. Za dużo czuję, za mocno pragnę smakować życie. Zapalam się jak ogień i parze ludziom ręce. Często gryzę policzki od wewnątrz, aż do krwi, żeby nie płakać od byle czego. Rzucam się we wszystko jak szaleniec, głową naprzód, a potem dziwię się że tą głowę sobie rozbijam, i obiecuje sobie, że nigdy więcej i tak do następnego razu. Za dużo mówię, a potem żałuje że się tak odkryłam. Robię sceny, a potem przepraszam. Za dużo przepraszam, chyba zresztą powinnam się podpisywać panna przepraszam, albo panna zamknij w końcu buzię.
To chyba jako pierwsza notka tymczasem wystarczy, idę przeprosić tatę, bo znowu wczoraj wypiłam jego piwo z lodówki i powiedzieć mu żeby nie był samolubem i kupował dziecku piwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz