poniedziałek, 19 listopada 2007

atomic bomb


Ach mała-wielka Lou, sprawczyni tego bloga. Lou lubi władzę, chciałaby być James Spander szef z filmu „Sekretarka”, albo jeszcze lepiej, mieć harem swoich fanów i wielbicieli obojga płci. Czasem jak jej słucham mam ochotę zadusić wiedźmę własnymi rękami. Za dużo pewności siebie, za dużo próżności i egoizmu, bezczelne dziewuszysko. A z drugiej strony coś magnetycznego, działa człowiekowi na nerwy i w dalszym ciągu chce się być w jej towarzystwie.
Ostatnio pokłóciłyśmy się o ochronę środowiska, dokładniej o foliowe reklamówki, w które zawsze pakuje zakupy, i mówi że ma serdecznie w dupie, co się potem z nimi dzieje, i że im szybciej zdechnie gatunek ludzki na zasyfiałej ziemi tym lepiej dla niego. Wyśmiewa się ze mnie, gdy mówię jej o ekologii. Kompletnie niereformowalna.
No jak z taką w ogóle dyskutować? Chociaż wydaje mi się że się trochę popisuje, udaje jaki to z niej bezuczuciowy zimny drań. Dzieciak.

Brak komentarzy: