Czasem coś wydaje się takie właściwe, że twoje serce... ta najgłębsza część ciebie... po prostu zaczyna się rozgrzewać... jest coraz cieplejsza... w końcu się topi... i wtedy... w chwili prawdy... całkiem się otwiera. Te same, powtarzające się rozkochane spojrzenia, szaleńcze pomysły wciągające w pętlę uczuć.
Miłość macht frei, mogłabym sobie wtedy wydziergać na czole.
A potem trzask życie wali cię między oczy.
Zazdrość.... jak trucizna
Odpowiedź oczywiście znalazła się w niezawodnym katalogu kłamstw, mimo że wiedziałam że to nieprawda chciałam uwierzyć.
Wybaczyłam… przecież nie wyrwę sobie serca…
To było prawie dwa lata temu, nie żałuję że zostałam, ludzie zasługująca drugą szansę.
Trudno z miłości się podnieść, a jeszcze ciężej od złych nowin.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz